Witam bardzo serdecznie na mojej stronie...

Nazywam się Bartłomiej Kózka. Jestem tarocistą, numerologiem, zajmuję się również czytaniem

z dłoni oraz szeroko pojętą kartomancją, czyli wróżeniem z kart.

 

Wróżbiarstwo, magia i wszelkie zjawiska nadprzyrodzone pasjonowały mnie już we wczesnej młodości. Muszę przyznać, że ogromna w tym zasługa mojej Mamy, która odkąd pamiętam, zaczytywała się w różnego rodzaju artykułach, książkach i publikacjach z tej dziedziny. Będąc nastolatkiem, podkradałem z domowych zbiorów dostępne materiały, by w tajemnicy przed światem zgłębiać interesujące mnie zagadnienia.

Nie sądziłem jednak wtedy, że młodzieńcza fascynacja stanie się kiedyś moim codziennym zajęciem.

 

Dlatego też z tego miejsca chciałbym złożyć serdeczne podziękowania i pokłon mojej Mamie—

to dzięki Tobie odkryłem w życiu swoją pasję, która stała się moją pracą…

 

Uczęszczając do szkoły średniej wiedziałem już, że w przyszłości chciałbym zawodowo zajmować się pomaganiem. Borykałem się jednak z wyborem studiów, gdyż zarówno medycyna jak i psychologia pociągały mnie tak samo mocno. Stojąc wówczas przed trudną życiową decyzją, udałem się pewnego dnia wraz z moją ukochaną ciocią do znanej wróżki, która przyjmowała w naszej okolicy. Wróżka ze zdumieniem przyglądała się moim dłoniom oraz wyciągniętym przeze mnie kartom i powtarzała, że kiedyś będę robić dokładnie to samo co ona, tyle tylko, że daleko od domu. Choć wtedy nie ukrywałem się już ze swoim zamiłowaniem do wszelkich dziedzin wiedzy tajemnej, to wciąż jakoś ciężko było mi uwierzyć w to, że odczytywanie ludzkich losów z dłoni czy z kart mogłoby stać się kiedyś moim codziennym zajęciem. Jak widać jednak, przepowiednia wróżki sprawdziła się w stu procentach. W tamtym okresie w moim życiu pojawiła się również pierwsza talia tarota. Zacząłem zgłębiać znaczenia poszczególnych kart i poznawałem różnorodne rozkłady.

 

W międzyczasie ukończyłem szkołę medyczną na wydziale dietetyki, ale to właśnie ezoteryka pochłonęła mnie całkowicie, gdyż pojmowanie otaczającego mnie świata tylko i wyłącznie drogą rozumową, nie przynosiło zadowalających odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Gdzieś w środku tliło się we mnie przekonanie, że oprócz tego, co możemy ogarnąć umysłem, istnieje jeszcze jakiś inny, niewidzialny wymiar. Nic dziwnego zatem, że moja dociekliwa natura nieustannie popychała mnie do dalszych poszukiwań. Intensywnie analizowałem więc ludzkie dłonie, obserwowałem jak położenie planet wpływa na nasze życie, a liczby zawarte w dacie urodzenia determinują osobowość człowieka, oraz jego przeznaczenie. Stosunkowo szybko odkryłem, że potrafię dzięki temu wnikać w pole energetyczne drugiego człowieka i dokonując wglądu

w zakamarki jego duszy, z łatwością dostrzegam, co mu dolega i co go trapi.

 

W październiku 2010 roku zostałem członkiem Brytyjskiego Stowarzyszenia Tarocistów (Tarot Association of British Isles). Było to w pewnym sensie podsumowaniem mojego dotychczasowego doświadczenia, ale i świetnym sposobem na ciągłe doskonalenie swoich umiejętności. Przez kilka lat pisałem horoskopy dla polskich tygodników „Panorama” i „Polish Express” wydawanych na terenie Wielkiej Brytanii. Współpracowałem również z miesięcznikiem „Europejczyk” wydawanym w Manchesterze, gdzie byłem autorem tekstów o tematyce ezoterycznej.

 

Obecnie, oprócz codziennych spotkań z klientami oraz konsultacji udzielanych drogą telefoniczną czy mailową, biorę także udział w różnego rodzaju eventach i imprezach okolicznościowych.

 

Gdyby nie to, czym zajmuję się zawodowo, moje życie z pewnością nie byłoby tak fascynujące. Nie mogłem zresztą wymarzyć sobie lepszego połączenia jak niesienie drugiemu człowiekowi pomocy wykorzystując wiedzę płynącą z takich dziedzin jak numerologia, astrologia, chiromancja czy tarot. Świadomość tego, że się komuś pomogło, jest dla mnie najpiękniejszą zapłatą dającą jednocześnie siłę i motywację do dalszego rozwoju.Dlatego też w tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim za dotychczasowe zaufanie i sympatię.

 

To właśnie Państwa opinia jest dzisiaj moją najlepszą wizytówką, z której jestem dumny…